środa, 19 czerwca 2013

Rynek - miejsce spotkań

Wrocław - Miejsce spotkań. Takie jest hasło reklamowe naszego miasta. Czy prawdziwe? Wystarczy pójść na wrocławski Rynek o jakiejkolwiek porze i można się przekonać, że mamy tutaj przekrój osobowości. Spotykamy zwykłych ludzi, dziwnych ludzi, artystów ulicznych i turystów. Wiadome, w każdym większym mieście jest to samo, ale tutejsza atmosfera jest nie do podrobienia! 

No i może wyjaśnię, czemu dziś tak pompatycznie na blogu. Post, który oglądacie to moja setna publikacja tutaj! Na jubileusz zawsze musi być więc jakaś przemowa, ale zdjęcia wrzucam klasyczne, z najbardziej tętniącego życiem miejsca w mieście - Rynku.






wtorek, 18 czerwca 2013

Węgierska Kawalkada z talerzem

Było wczoraj o jedzeniu, to dziś trochę o talerzach. Wiem, że ceramika nie jest tak smaczna, jak langosze, ale na czymś jeść trzeba.  Węgierskie rękodzieło jest niby podobne do polskiego, ale zdecydowanie jest jeszcze większym unikatem w naszym regionie i fajnym pomysłem na prezenty.

Jednak, jeśli ktoś byłby głodny, to zapraszam do węgierskiej kuchni:
















poniedziałek, 17 czerwca 2013

Węgierska Kawalkada z langoszem

Węgierska Kawalkada to impreza, która odbyła się na wrocławskim Rynku w zeszły weekend. Była to prezentacja kultury węgierskiej, zaczynając od ceramiki i rękodzieła, poprzez muzykę, literaturę i informację turystyczną na temat Węgier. No ale tak naprawdę, czym można zwabić tłumy na imprezę? Jedzeniem i winem!












niedziela, 16 czerwca 2013

Czuję trusk-ul!

Sezon truskawkowy można uznać za rozpoczęty w pełni. Świadczą o tym długie kolejki przy stoiskach z truskawkami, zarówno na osiedlach, jak i targowiskach.  W ten weekend właśnie, cena za kilogram bardzo spadła, a truskawki obecne są wszędzie - w musli, koktajlach, sałatkach, deserach i pierogach!





poniedziałek, 10 czerwca 2013

Co za beton!

Kto przy zdrowych zmysłach wylewa beton na mozaikowy chodnik? Aż zastanawiam się, co kryje się na ścianach, pod warstwami łuszczącej się farby.


piątek, 7 czerwca 2013

A po co?

Mam mieszane odczucia, co do miejsca POCO (albo może pisać należy: ?OCO) Galeria. Bo miejsce świetne, idea świetna, ludzie, lub raczej "artyści"... nieosiągalni.
Kiedyś już tam byłam i odbiór miałam podobny:


Tym razem w Galerii był dzień otwarty, co oznaczało, że kręciło się tam więcej ludzi, niż zazwyczaj. Byli też ludzie, którzy pokazywali, czym się zajmują:
Ktoś pił wino, bo było za darmo. Ktoś robił wykład o książkach ilustrowanych. Jak akurat przyszłam, ten ktoś mówił, że ma takich książek dużo, u siebie na strychu, ale nie za bardzo chciało mu się je przywieść... Ktoś wystawiał swoje plakaty, ale był bardzo zajęty winem i rozmową ze znajomymi.

Jeśli w naszym mieście w taki sposób sprzedaje się "sztukę", to jeszcze przez długi czas większość domów będą zdobić dodatki z IKEA.